Na początku w ogóle nie przynosił, kiedyś od niechcenia powiedziałąm mu, że stanowią najpiękniejszy banał, z którego cieszy się każda nawet najbardziej niebanalna kobieta. Pojął aluzję, chociaż nie od razu pokazał. A teraz chyba nawet mu się spodobało..:) Ostatni był taki jakby zupwłnie przypadkowy, z takich niby polnych kwiatów, najbardziej mnie wzruszył, bo wyobraziłam sobie jak pewnie przechodził koło jakiegoś straganu i pomyślał o mnie, wziął od razu trzy bukieciki, kwiaciarka zrobiła z nich jeden uśmiechając się do siebie, bez patetycznych kokardek, taki uśmiechający się pamięcią.. No ale oczywiście najważniejszy był tamten do pracy, przepraszający za brak czasu dla mnie, chociaż przecież to akurat rozumiałam, nowa praca na drugim końcu miasta, rodzina, czas dla kochanki robi się coraz bardziej deficytowy.. No ale tamten fakt, to jak asystentka odebrała go od posłańca jak przeniosła przez całe Biuro i postawiła na moim biurku. Takie to babskie ale tak miło było mi się pławić w zazdrosnych, ciekawskich spojrzeniach. Wiedziałam, ze od niego ale przez chwilę mi przeszło przez myśl, ze może od kogoś innego? I ten liścik jak na filmach, ten dreszczyk emocji. Dostaję je bez powodu choć wg niego powodów zawsze jest tysiące ..szkoda tylko że wieczorami zostaję tylko z ich zapachem a nie z NIM..
skomentuj (0)